Na szczęście nie zdążyła dopaść mnie nuda, bo w końcu trzeba było zejść na śniadanie.
W Wielkiej Sali widać było po uczniach, że nie zdążyli jeszcze przerzucić się na wczesne wstawanie, po długiej, wakacyjnej przerwie. Większość miała zapuchnięte oczy i przeciągliwie ziewała przy każdej lepszej okazji. Ja mimo że byłem pobudzony pierwszym dniem nauki, poczułem się jak wybudzony z transu kiedy ktoś krzyknął do mnie:
-Ej ty, Panie Cherubinek, zgubiłeś się?-usłyszałem szyderczy głos i wtórujące mu śmiechy.
Stanąłem z otwartymi ustami naprzeciwko grupki Gryfonów. Trochę się przestraszyłem, więc odwróciłem się, nadal zdziwiony, że ktokolwiek mnie zauważył.
"No tak Ted, ty idioto, czego oczekujesz, z tak wyróżniającą się czupryną masz nadzieję, że nikt cię nie zauważy...Naiwniak z ciebie"-skarciłem się w myślach, choć nie miałem zamiaru nic z tym robić.
* * *
Pierwszą lekcją okazały się być Zaklęcia. Na szczęście zdążyłem przybiec na czas, chociaż Hogwart wydawał mi się być nieskończonym labiryntem. Ponieważ moi współlokatorzy znaleźli już sobie miejsca, gorączkowo szukałem jakiegoś wolnego. Na szczęście lekcja odbywała się z naszymi rówieśnikami z Ravenclaw, a w pierwszej ławce samotnie siedziała Ophelia.
-Hej Felie, mógłbym z tobą usiąść?- zapytałem cicho.
Przeniosła wzrok swoich ciemnozielonych oczu na mnie i zamarła.
-Ach, to ty Ted. Przestraszyłeś mnie. Jasne, na razie siedzę sa...-nie zdążyła dokończyć, bo do sali weszła nauczycielka.
Usiadłem i zacząłem się jej przyglądać. Była raczej niska i młoda. Uśmiechała się, choć w jej oczach widać było jakiś głęboki smutek. Umiałem czytać emocje z oczu. Nauczyłem się tego, kiedy moją babcię odwiedzali różni goście. Zwykle największą zagadką był dla mnie Dracon. Czym byłem starszy, tym on rzadziej przychodził, ale wraz z tym robił się coraz bardziej zagadkowy. Kiedy o tym myślałem, pani Margot Walker zdążyła się przedstawić, powiedzieć co będziemy robić na jej lekcjach i że jest opiekunką Slytherinu . W chwilę później zakończyła się lekcja, a ja musiałem się pożegnać z Ophelią, bo teraz mieliśmy inne zajęcia. Trochę przypominała mi Victoire, bo także miała długie blond włosy. Właśnie wtedy przypomniało mi się, że chciałem wysłać listy, a nie wiem gdzie jest sowiarnia. Postanowiłem więc, że wrócę do klasy i zapytam nauczycielki, ale gdy tylko otworzyłem drzwi i spojrzałem na wysokie biurko, za którym siedziała, zobaczyłem zapłakaną twarz. Niestety mnie zauważyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz