Harry Potter - Golden Snitch

piątek, 25 grudnia 2015

Rozdział 2

I wtedy nadszedł ten dzień.
Rano babcia obudziła mnie bardzo wcześnie. Powiedziała, że to ważny dzień i muszę się przygotować. Widziałem, że ma cichą nadzieję, że Tiara przydzieli mnie do domu węża, mimo to, że wyszła za mugolaka, miała w sobie krew Black'ów. Ja nie miałem żadnych podejrzeń, bo moja mama należała do Hufflepuff, tata do Gryffindoru. Sam uważałem, ze do jakiegokolwiek domu trafię, będzie dobrze. Pan Olivander u którego kupiłem moją różdżkę (heban, 13 cali, róg jednorożca) mówił, że moi rodzice również kupowali u niego różdżki, i że jestem całkiem podobny do Remusa, gdy on miał jedenaście lat.
Kiedy się obudziłem, na parapecie stała mała sówka. Nigdy wcześniej jej nie widziałem. Zdjąłem z jej nóżki mały liścik. Było w nim napisane, bardzo koślawymi literkami: "Powodzenia w Hogwarcie", a w prawym dolnym rogu widniała duża literka V. Zrobiło mi się bardzo miło, chociaż wiedziałem, że Victoire, bardzo zazdrości mi, że już zacznę naukę magii. Ona do Hogwartu miała wybrać się dopiero za dwa lata. W tej chwili uświadomiłem sobie, że nikogo nie będę tam znał. Kiedyś babcia zaprowadziła mnie na zajęcia Koła Małego Czarodzieja, ale tak przestraszyłem się, że moje włosy nagle zmieniły kolor na pudrowy róż i wszyscy się ze mnie śmiali. Byłem zawsze dobrze nastawiony na innych ludzi, ale oni często mnie nie akceptowali. Babcia mówiła mi, że ona też często nie była akceptowana. Została wydziedziczona z rodziny i było jej naprawdę ciężko.
Przed wyjazdem kłóciła się ze mną, że natychmiast mam zmienić mój turkus na włosach, gdyż idę do bardzo ważnej instytucji, jaką jest szkoła i to nie przystoi jak na 11- sto latka. Chodź miałem inne zdanie na ten temat, dla świętego spokoju, na głowę zarzuciłem jasnobrązową czuprynę.
Dostaliśmy się na dworzec King Cross, a tam zobaczyłem Harry'ego. Od razu pobiegłem do niego, bo bardzo go kochałem i cieszyłem się, że jest ze mną w takiej ważnej chwili. Powiedział mi, żebym pozdrowił od niego Hagrida i chociaż nie wiedziałem o kim mowa obiecałem wypełnić polecenie.
Szybko wsiadłem do  Expresu i pospiesznie machałem do babci i Harry'ego. Widziałem, że jeszcze o czymś dyskutują i wtedy zniknęli za rogiem. Zmieniłem kolor moich włosów z powrotem w turkus i zanurzyłem się w lekturze Baśni Barda Beedle'a. Uwielbiałem te bajki i choć znałem je wszystkie na pamięć, czytałem je zawsze z tym samym przejęciem.
Po śmierci poprzedniego dyrektora szkoły- Albus'a Dumbledore'a do Hogwartu przyjeżdżało dużo mniej uczniów. Szkoła mimo tylu lat nadal kojarzyła się z Voldemortem i rodzice dla młodych czarodziei wybierali inne szkoły. Dlatego w przedziale siedziałem sam. Za oknem świeciło słońce i wiał delikatny, ciepły wiatr. Staruszka z wózkiem ze słodyczami zapukała do drzwi przedziału, a ja z chęcią zakupiłem od niej kilka sztuk kociołkowych piegusków, które jadłem już w Miodowym Królestwie. Kilka razy byłem tam, ale i tak moim ulubionym magicznym sklepem są Magiczne Dowcipy Weasley'ów. Kiedyś wujek Ron zabrał mnie tam na cały dzień, żebym pomagał mu w pracy. George sam nie dałby rady w tak dużym sklepie.
Oddawałbym się tym przemyśleniom dalej, gdyby ktoś nie wkroczył do mojego przedziału.
- Zabawne masz włosy- powiedziała dziewczyna.- Jestem Ophelia Arcadie. A ty?
-Cześć, jestem Ted Lupin.- przedstawiłem się i podałem jej rękę.
-Jakim cudem masz niebieskie włosy!?- wyraźnie nie dawało jej to spokoju.
- Jestem metamorfomagiem.-zmieniłem je szybko na ostrą czerwień, co wywołało o Ophelii lekkie zdziwienie.
-Czy to jest choroba?-zapytała.
-Nie!- zaśmiałem się cicho.- Na który rok jedziesz?
-Na pierwszy... Nie wiem nic o tej szkole, bo nikt z mojej rodziny do niej nie chodził...Czytałam tylko Dzieje Hogwartu...- przyznała się Ophelia.
-Nie martw się, ja znam Hogwart tylko z opowiadań, Harry mi opowiadał. Wiem tylko, że nie ma się czego bać.
-Przepraszam, ale kto to Harry?
-O wybacz, Harry, mój chrzestny, Harry Potter.
-Ktooo?!-krzyknęła dziewczyna.-Ale masz szczęście.
Wtedy naszą rozmowę przerwał głos Prefekta Naczelnego.
-Hej wy, pierwszoroczniacy! Przebierać się w szaty, szybko. Hogwart już blisko!
Ophelia rzuciła tylko szybkie "Do zobaczenia" i zniknęła za drzwiami przedziału. Poczułem się podniesiony na duchu, choć wiedziałem, że to nie koniec atrakcji na dziś.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawie się zapowiada ;)
    Zapraszam do mnie: http://stories-stay-with-us-forever.blogspot.com/
    Uwielbiam Teda <3

    OdpowiedzUsuń